Poprzednia wersja

Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie!

Gdy przysłuchiwałem się tej dyskusji, można powiedzieć nawet, lekkiej kłótni w Sejmie, w Senacie, temu szumowi w prasie, tym protestom, które są związane z Trybunałem Konstytucyjnym, przypomniały mi się słowa poety Stanisława Wyspiańskiego: „Idziesz przez świat i światu dajesz kształt przez twoje czyny. Spójrz we świat, we świata kształt, a ujrzysz twoje winy”. Trawestując te słowa poety, odnosząc je do instytucji, którą się dzisiaj zajmujemy, można powiedzieć tak: Szanowny Panie Prezesie, Profesorze Rzepliński oraz Pozostali Prezesi i Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, dokonajcie obiektywnej analizy podjętych przez was wyroków, a ujrzycie, jak sami zrobiliście z Trybunału Konstytucyjnego zbutwiały, nadgniły, skorodowany filar demokracji.


Trybunał Konstytucyjny powinien się nam jawić jako instytucja stojąca na straży demokracji, na straży konstytucji, a został przekształcony, poprzez działanie właśnie prezesów i sędziów tworzących Trybunał, w instytucję będącą zaprzeczeniem strażnika demokracji i konstytucji. Czy społeczeństwo widzi w Trybunale Konstytucyjnym obrońcę ładu i porządku w kraju? Czy postrzega go jako strażnika dobra obywateli narodu? Na pewno nie. Na pewno wielu, którzy myślą o naprawie Rzeczypospolitej, widzi w nim obrońcę panujących układów. Czy to postrzeganie wzięło się znikąd? Czy ostatnie wydarzenia wokół Trybunału to dopust boży, czy wynik działania tych, co ten Trybunał tworzą, z panem prezesem na czele? Ja nie mam co do tego wątpliwości. Nie ma jej również profesor Janusz Kawecki, który w liście otwartym do prezesa Trybunału Konstytucyjnego, profesora Andrzeja Rzeplińskiego zauważa, że początek całego ciągu obecnych wydarzeń jest usytuowany w poprzedniej kadencji Sejmu, kiedy to większość parlamentarna ustawą z czerwca bieżącego roku chciała zawłaszczyć Trybunał Konstytucyjny. Tak pisze profesor Janusz Kawecki:

„Z przykrością musze przyznać, że Pan oraz co najmniej dwaj sędziowie, Stanisław Biernat i Piotr Tuleja, współpracujący z Panem w Trybunale Konstytucyjnym znacząco wpływaliście na powstanie tej ustawy. Potwierdzają to zapisy w protokołach sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z tamtego czasu. Przywołuję w pamięci również zaangażowanie Pana w torpedowanie decyzji Sejmu mającej na celu poprawę uchwalonej w czerwcu br. ustawy. Spirala niekonsekwencji w ocenie ustaw Sejmu została również uruchomiona Pana kolejnymi decyzjami. Najpierw bowiem postanowił Pan w dniu 18 listopada br., iż badanie przez Trybunał Konstytucyjny sprawy zgodności z Konstytucją RP ustawy z czerwca br. odbędzie się na posiedzeniu w pełnym składzie. W uzasadnieniu tej decyzji podał Pan, iż «z tymi unormowaniami wiążą się doniosłe zagadnienia ustrojowe». Potem zaś, gdy konieczne stało się wyłączenie Pana i wymienionych wyżej dwóch sędziów ze składu rozpatrującego problem, podjęta została decyzja o zakwalifikowaniu sprawy do orzekania w składzie 5 sędziów. A przecież merytoryczne podstawy ustalenia składu orzekającego nie zmieniły się w tym czasie. Decyzja o zmianie składu orzekającego z pełnego na 5-osobowy przy kwalifikacji sprawy określanej przez Pana w dniu 18 listopada br. naruszała ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Na zgłoszone przez Kancelarię Premiera zapytanie w tej sprawie nie udzielił Pan merytorycznej odpowiedzi”.

Dalej profesor Kawecki przypomina, że wcześniej Trybunał podejmował i wyrażał swoje stanowisko w sprawach, które nie należały do jego kompetencji. Pisze:

„Chodzi tu o ocenianie uchwał Sejmu dotyczących składu Trybunału Konstytucyjnego. Każdy, kto poznał odpowiednie zapisy ustawy, wiedział, że Trybunał Konstytucyjny wszedł w rozpatrywanie spraw, które nie są w jego kompetencji. Niedawno potwierdzenie tych naszych spostrzeżeń mogliśmy odczytać w stanowisku prokuratora generalnego, który wyraźnie poinformował, iż Trybunał Konstytucyjny nie ma prawa wyrokować w sprawie uchwał Sejmu, i jednocześnie przypomniał, iż w 2001 r. takie stanowisko wyraził sam Trybunał Konstytucyjny. Podaję w tym liście tylko najważniejsze z wydarzeń rozgrywających się w «kampanii trybunalskiej», że tak ją określę. Nawet tylko wymienione wyżej fakty świadczą dobitnie o tym, że pan, angażując się emocjonalnie w spór polityczny na temat funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, działa na jego szkodę, prowadzi bowiem do obniżania autorytetu tej instytucji w opinii publicznej”. A inne wyroki, nie te podjęte przez aktualnego prezesa i obecny skład sędziowski, ale wcześniejsze, które to społeczeństwo na pewno postrzega jako działania niebroniące jego, jego praw, jego dobra, ale obronę istniejącego układu… Ta negatywna ocena Trybunału Konstytucyjnego wzięła się z przyjętych wyroków, z takich wyroków, jak ten dotyczący lustracji.

Cytuję wypowiedź p. Jacka Karnowskiego: „11 maja 2007 r. sędziowie, rozpatrując wniosek SLD, uznali np., że niekonstytucyjne jest objęcie lustracją ogółu naukowców, dziennikarzy, członków zarządu i rad nadzorczych spółek giełdowych i banków, rewidentów, doradców podatkowych, dyrektorów szkół niepublicznych, członków władz związków sportowych. Podobnie obalili przepisy przewidujące kary za niezłożenie oświadczenia lustracyjnego. Zablokowali także utworzenie w Instytucie Pamięci Narodowej katalogu tajnych współpracowników i kontaktów operacyjnych organów bezpieczeństwa PRL oraz publikację tego katalogu oraz wiele innych przepisów.

Obalenie lustracji zapamiętało Trybunałowi wielu Polaków. Skoro tak banalna rzecz jak lista agentów jest sprzeczna, zdaniem sędziów, z naszą konstytucją, to albo konstytucja jest do niczego, albo sędziowie grają nieczysto. Albo jedno i drugie.

A wcześniej był przecież werdykt z 1998 r., gdy Trybunał Konstytucyjny «sprecyzował», że aby sąd mógł uznać kogoś za agenta, musi zaistnieć łącznie 5 przesłanek: współpraca musiała być tajna i świadoma, wiązać się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby, polegać na kontaktach z nimi i konkretnych działaniach danej osoby. Kryteria wyśrubowane do poziomu tak absurdalnego, że niemal żaden agent do nich nie pasuje. W rezultacie Trybunał i sądy sprowadzili nas do poziomu, w którym należałoby uznać, że agentów UB i SB w Polsce właściwie nie było”.

Inny przykład, bardzo znamienny, świadczący o uwikłaniu Trybunału Konstytucyjnego w bieżąca politykę, to zajęcie stanowiska w sprawie OFE. Przecież w uzasadnieniu Trybunał Konstytucyjny wziął pod uwagę sytuację finansów państwa i usprawiedliwił złodziejstwo, usprawiedliwił kradzież 150 miliardów zł przez państwo obywatelom.

Po przegranych wyborach prezydenckich panująca koalicja próbował się jakoś zabezpieczyć na wypadek zwycięstwa PiS – oddaję głos Rafałowi Ziemkiewiczowi – i takim zabezpieczeniem miał być właśni Trybunał Konstytucyjny. „Robiąc w czerwcu skok na Trybunał, Platforma Obywatelska miała bardzo konkretny plan, co prawda oparty na założeniu, które okazało się nazbyt optymistyczne, że PiS nie uzyska w Sejmie większości i będzie je można, jak w latach 2005–2007 skutecznie osłabiać ciągłą obstrukcją. Wybrany wspólnie z lewicą rzecznik praw obywatelskich będzie zaskarżał, wybrany wspólnie z PSL Trybunał – blokował i unieważniał. Aż w odpowiedniej chwili dokona ciosu decydującego: odwoła pod byle jakim pretekstem prezydenta Dudę. Bo to właśnie – możliwość odwołania prezydenta, wcześniej w porządku konstytucyjnym, nieobecna – była istotą czerwcowych zmian. I gdyby PO nie przedobrzyło i nie skusiło się jeszcze na dwie dodatkowe pensje – choć to, że w grudniu doszłoby do Trybunału Konstytucyjnego dwóch «pisowców», nic by nie zmieniło, najwyżej pisaliby «zdania odrębne» – zainstalowanie pod Andrzejem Dudą tej bomby by się powiodło”….

Kończąc, powiem, iż uważam, że obniżenie szacunku i prestiżu Trybunału Konstytucyjnego jest w pierwszej kolejności wynikiem wyroków podjętych przez sędziów tegoż Trybunału. A czy protesty, demonstracje mówiące o niszczeniu demokracji, ograniczeniu wolności, łamaniu konstytucji, demontażu Trybunału nie odbywają się czasem według hasła: zamach na Trybunał – jakie wykrzykują zamachowcy”? Dziękuję bardzo.