Poprzednia wersja

Poniżej prezentujemy tekst przemówienia senatora Andrzeja Pająka wygłoszonego w dniu 14 kwietnia br. w Andrychowie z okazji uroczystości upamiętniających trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej. Słowa przemówienia wzbudziły spore wzruszenie wśród uczestników uroczystości zarówno w Andrychowie, jak i w Chrzanowie i stały się podstawą do refleksji nad tym, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku.

Państwo zdało egzamin?

Gromadzimy się dzisiaj, by w trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej oddać cześć i hołd tym, którzy wtedy zginęli, z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Dramat smoleński łączymy z dramatem katyńskim, który rozegrał się 73 lata temu. Aktu tego dokonujemy w szczególnym czasie, w roku, który Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił Rokiem Powstania Styczniowego. „Trudna historia i bolesne doświadczenia były źródłem siły i wytrwałości w walce o niepodległość całych pokoleń Polaków. Legenda i etos Powstania Styczniowego legły u podstaw odrodzonej Polski a poświęcenia powstańców doprowadziły do odrodzenia naszej państwowości po 123 latach niewoli w 1918 roku!” – czytamy w uchwale Senatu. W tę trudną historię i bolesne doświadczenia wpisują się również dramaty Katynia i Smoleńska.

Dzisiaj, 3 lata po katastrofie smoleńskiej, tak samo jak ponad 70 lat po zbrodni katyńskiej, wciąż padają pytania – pytania historii i wciąż nie ma na nie pełnej odpowiedzi, nadal nie ma w Ojczyźnie tych, którzy zginęli, wszystkich dowodów. Archiwa dotyczące zbrodni katyńskiej wciąż nie są w pełni dostępne, a samolot i czarne skrzynki bez zmian pozostają w rękach Rosjan. A my wciąż pytamy: dlaczego ta katastrofa się wydarzyła?

Może po to się ona wydarzyła, by zadawać nam wszystkim pytanie: co zrobiliśmy z pamięcią o zbrodni katyńskiej, z pamięcią o Polakach, którzy walczyli o wolność, z pamięcią o żołnierzach wyklętych i żołnierzach Armii Krajowej, z pamięcią o powstańcach Powstań: Listopadowego, Styczniowego i Warszawskiego? A my co robimy? Poszukujemy prawdy, zadajemy pytania dotyczące tego wydarzenia z poranka 10 kwietnia 2010 roku i wciąż nie otrzymujemy odpowiedzi lub w odpowiedzi słyszymy szyderczy śmiech, poniżenie, lekceważenie lub wymijające odpowiedzi. Wieka trumien nadal się nie domykają, a od ostatniej rocznicy, rzec można, że jeszcze bardziej się otwarły niż domknęły.


Okazało się, że polscy specjaliści nie potrafią zmierzyć kikuta drzewa, że pomylono zwłoki ofiar przy wkładaniu do trumien, co nie zdarzyło się żadnemu z setek zakładów pogrzebowych funkcjonujących na terenie kraju. Prokuratura nie przeprowadziła szeregu elementarnych czynności, które wymaga takie śledztwo. Gdy pobrano próbki wraku samolotu i odkryto ślady trotylu, to najpierw prokuratura wszystkiemu zaprzeczyła, by później potwierdzić doniesienia na ten temat. A wszystko to jest uzupełniane fatalnym prowadzeniem śledztwa, kłamstwem o przekopaniu ziemi na głębokość 1 metra czy wspomnianym już nie oddaniu Polsce wraku samolotu i czarnych skrzynek. Odmową wskazania winnych, a nawet faktem nagradzania placówką dyplomatyczną tych, którzy w sposób najbardziej cyniczny upokarzali śp. Prezydenta.

Katastrofę badają ci, w interesie których leży ukrywanie prawdy o niej. Czy nie bolą w tym kontekście słowa obecnego prezydenta, że „państwo zdało egzamin”? Czy w ten sposób można zamknąć trumny?! Czy w ten sposób można budować zgodę narodową?! Nie!

Jedno trzeba jasno powiedzieć, że Polska jako państwo lekcji smoleńskiej nie odrobiła i nadal nie odrabia, nie zdała i nie zdaje egzaminu i w tej sytuacji nawet zaklęcia najważniejszej osoby w państwie, że „państwo zdało egzamin” nic nie pomogą i prawdą się nie staną.

A my pytać nie przestaniemy, nie przestaniemy też pamiętać, gdyż to jest nasza pierwsza i fundamentalna powinność. Pamięć o żołnierzach wyklętych, o żołnierzach Armii Krajowej, o tych, którzy zginęli w Katyniu – wbrew państwu – została przechowana w ludzkich sercach i umysłach. Gdy zmienił się wiatr historii to przywrócono im należne miejsce w panteonie narodowym, a ci którzy pragnęli wtrącić ich w niebyt, okryli się hańbą na wieki.

Wierzę, że w przypadku katastrofy smoleńskiej też tak będzie, a ci, którzy zginęli, z góry będą oglądać państwo, które odda im taki należny szacunek, jakie oddawało powstańcom styczniowym.